W piątek, 7 listopada, w Płocku odbyła się konferencja prasowa zorganizowana przez przedstawicieli partii Nowa Nadzieja oraz rodziców dzieci uczęszczających do trzech miejskich przedszkoli przeznaczonych do likwidacji. Uczestnicy spotkania wyrazili sprzeciw wobec decyzji Prezydenta Miasta Płocka, podkreślając, że została ona ogłoszona bez konsultacji społecznych i bez wcześniejszego dialogu z mieszkańcami.
Decyzja dotyczy Miejskiego Przedszkola nr 14 przy ul. Miodowej, Przedszkola nr 9 przy ul. Krótkiej oraz Przedszkola nr 27 przy ul. Reja. Urząd miasta tłumaczy swoje działania niżem demograficznym, jednak – jak przekonują rodzice i przedstawiciele Nowej Nadziei – placówki te cieszą się pełnym obłożeniem, a ich kadra to doświadczeni pedagodzy z wieloletnim stażem.
„Zamknięcie przedszkoli dotknie całe rodziny”
„Decyzja o likwidacji została ogłoszona bez konsultacji społecznych. Chcemy skonsolidować działania rodziców i podnieść rangę tej sprawy, żeby wszyscy mieszkańcy Płocka dowiedzieli się, co się dzieje” – mówił Łukasz Rutkowski, przewodniczący Nowej Nadziei w Płocku. „Zamknięcie tych placówek dotknie nie tylko dzieci, które dziś chodzą do przedszkola, ale też te, które dopiero są w żłobkach„.
Rutkowski podkreślił również praktyczne konsekwencje decyzji magistratu: „Dziś wielu rodziców ma do przedszkola kilka minut drogi. Po likwidacji będą musieli wozić dzieci na drugi koniec miasta, co oznacza marnowanie czasu i poważne problemy logistyczne„.
„Tracimy doświadczoną kadrę z dnia na dzień”
Zdaniem przedstawicieli Nowej Nadziei decyzja o likwidacji placówek uderzy również w nauczycieli.
„W tych przedszkolach pracuje doświadczona kadra. Jeśli rzeczywiście mamy problem demograficzny, można byłoby wprowadzić stopniową redukcję etatów – na przykład o 10–15 procent rocznie. Dzięki temu nie stracilibyśmy wykwalifikowanych nauczycieli z dnia na dzień” – dodał Rutkowski.
W jego ocenie miasto powinno zamiast zamykania placówek szukać sposobów na przyciągnięcie młodych rodzin. „Skoro kilka lat temu prezydent chwalił się nowymi kierunkami studiów, by przyciągać studentów, to dziś warto promować Płock jako miasto przyjazne rodzinom, z dostępem do miejsc w przedszkolach„.
„Remont za milion i… likwidacja”
Do kwestii finansowych odniósł się Wiktor Adamczyk, współprzewodniczący Nowej Nadziei w Płocku. Wskazał on na przykład Przedszkola nr 9 przy ul. Krótkiej, gdzie zaledwie kilka miesięcy temu zakończono kosztowny remont.
„W wakacje miasto przeprowadziło tam modernizację bloku żywieniowego za około milion złotych, a kilka tygodni później ogłoszono jego likwidację. To przykład braku gospodarności i niezrozumiałych decyzji” – ocenił Adamczyk.
Podkreślił też aspekt psychologiczny:
„Dzieci od września trafią do nowych miejsc, z nowymi opiekunami i w obcym środowisku. To ogromny stres, którego można było uniknąć. Pan prezydent, jako były nauczyciel, powinien doskonale to rozumieć„.
Konsultacje społeczne jako minimum dialogu
Przedstawiciele Nowej Nadziei zapowiedzieli rozpoczęcie zbiórki podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie konsultacji społecznych. Celem inicjatywy jest wstrzymanie procesu likwidacji do czasu poznania opinii mieszkańców.
„Nie możemy pozwolić, by decyzje o losie setek dzieci, ich rodziców i nauczycieli zapadały za zamkniętymi drzwiami. Konsultacje społeczne to absolutne minimum przy tak ważnej sprawie” – podkreślił Rutkowski.
Spotkanie z rodzicami w Przedszkolu nr 14
Rada Rodziców Miejskiego Przedszkola nr 14 przy ul. Miodowej zaprasza na spotkanie w czwartek, 13 listopada o godz. 18:00 w siedzibie placówki. Zaproszeni zostali radni miejscy, przedstawiciele samorządu oraz prezydent Płocka. W spotkaniu wezmą udział również przedstawiciele Nowej Nadziei, którzy zadeklarowali wsparcie dla rodziców i lokalnej społeczności.
Osoby, które chcą poprzeć wniosek o konsultacje, mogą pobrać formularz z profilu Nowej Nadziei Płock na Facebooku lub skontaktować się telefonicznie pod numerem 504 505 115.
„To nie jest kwestia polityki, tylko zdrowego rozsądku i troski o najmłodszych. Wszyscy, niezależnie od poglądów, powinniśmy stanąć po stronie dzieci i rodziców” – podsumował Adamczyk.



