Klasa fortepianu Grażyny Sukiennik i Macieja Milczarka oraz klasa wiolonczeli Pauliny Zielińskiej przygotowały koncert karnawałowy, który odbył się w siedzibie Miejskiej Szkoły Muzycznej.
Koncert przygotowany został w formie balu, podczas którego prezentowały się kolejne baśniowe postaci. W części pierwszej podziwialiśmy fortepianowe utwory na cztery ręce Miłosza Magina ze skomponowanego w 1990 roku „Karnawału lalek”.
Kompozytorski dorobek Miłosza Magina obejmuje utwory pisane na fortepian, orkiestrę oraz zespoły kameralne. Ważną i obszerną częścią twórczości artysty są również utwory dla początkujących pianistów. Zostały one ujęte w pięć cykli miniatur składających się łącznie z 38 utworów: „Obrazki z Polski” (1982), „Miniatury polskie” (1982), „Kółko graniaste” (1987), „Karnawał lalek” (1990) i „Zaczarowane zabawki”.
Niemal każdy początkujący pianista miał w swoim repertuarze utwory Miłosza Magina, ale tylko niektórzy zmierzyli się z „Karnawałem lalek”, który napisany został na cztery ręce. W wykonaniu młodych podopiecznych Grażyny Sukiennik i Macieja Milczarka brzmiały one bardzo sympatycznie, a dodatkowego uroku dodawały im przebrania, w których występowali młodzi artyści.
Wiolonczelistki Pauliny Zielińskiej pojawiły się na scenie w tercecie, towarzysząc ostatniemu z duetów fortepianowych, później zaś występowały solo, w duecie, a nawet w septecie, wzbudzając tym wielki entuzjazm widowni.
Ostatnim akordem karnawałowego koncertu był występ tercetu, który specjalnie z tej okazji stworzyli Grażyna Sukiennik na fortepianie, Paulina Zielińska na wiolonczeli oraz Marcin Sumliński na skrzypcach. W wykonaniu pedagogów podziwiać mogliśmy pełnego lekkości i subtelnego uroku walca „Upadek” współczesnego kompozytora młodego pokolenia Marka Czerniewicza.
Na miano gwiazdy koncertu zasłużyła Grażyna Sukiennik. Znana od dawna jako doskonały nauczyciel i organizator koncertów, tym razem objawiła swoje dwa kolejne talenty. Wcielając się w rolę konferansjera w przebraniu clowna, udowodniła, że ma wspaniałą wręcz vis comica, a przy okazji spory dystans do siebie, niezbędny, aby nie tylko występować w przebraniu, ale również mówić mocno zmienionym głosem.













































Super, brawo za pomysł
Fajne zdjęcia !