Dania z karpia znalazły się w pierwszej polskiej książce kucharskiej – „Compendium Ferculorum albo Zebranie Potraw” autorstwa Stanisława Czernieckiego. Jednak na wigilijny stół trafiły dzięki Hilaremu Mincowi, ministrowi przemysłu i handlu w latach 1944–1949.
W pierwszej polskiej książce kulinarnej znalazły się dwa przepisy na karpia: karp bez ości i bigos karpiowy. Co ciekawe, do dawny bigos składał się z drobno poszatkowanych produktów doprawianych kwasem z cytryny. Natomiast kapusta w bigosie to wynalazek z XIX wieku. Wtedy właśnie zakwaszanie cytryną zastąpiono kiszoną kapustą.
W czasach Stanisława Czernieckiego karp sporadycznie gościł na wigilijnych stołach, ustępując linowi, szczupakowi, węgorzom i wiślanym łososiom. Ryby słodkowodne pojawiały się na stołach w dużej obfitości zarówno w bogatych, jak i biedniejszych domach. Nie tylko z okazji świąt.
Pod koniec XIX wieku Maria Ochorowicz-Monatowa proponowała w menu wigilijnym sandacza smażonego z sałatą albo sandacza po parysku.
W 1948 roku ówczesny minister przemysłu Hilary Minc rzucił hasło „karp na każdym wigilijnym polskim stole”. Jako łatwy w hodowli, niewymagający specjalistycznej floty rybackiej, karp stał się szybko dominującą – obok śledzi – propozycją na wigilię, pozwalającą zachować rybną tradycję. Inne gatunki ryb były w tym czasie praktycznie niedostępne.
Z czasem stworzyła się tradycja spożywania królewskiej ryby karpia i jego pazia śledzia. Polacy stawali w kilometrowych kolejkach, zapisywali się na przydziały w zakładach pracy.
Karp w Polsce jest spożywany praktycznie wyłącznie w wigilię. Przez 11 miesięcy w roku jest w sklepach praktycznie niedostępny. Podobnie jest zresztą w restauracjach – nawet specjalizujących się w daniach rybnych. Zdecydowanie łatwiej dostać można amura, jesiotra lub sandacza.
Dlaczego tak się dzieje? Mięso karpia jest tłuste i ma niezbyt korzystne proporcje kwasów omega-3 i omega-6, które tylko w odpowiedniej proporcji obniżają poziom złego cholesterolu i przyspieszają spalanie tkanki tłuszczowej.
Pod względem właściwości odżywczych i walorów smakowych jest wiele ryb, które przewyższają mięso karpia. Warto kierować się zasadą lokalności i kupować ryby, które występują w Polsce naturalnie i nie są sprowadzane z odległych zakątków świata: śledzie, łososie, pstrągi oraz sola i dorsz.




Nie przepadam za karpiem, wolę śledzie i dorsza.
Rzeczywiście, karp to król stołu podczas Wigilii🐟