Jesienna refleksja o populizmie i grzybach [FELIETON]

Jesienna refleksja o populizmie i grzybach

PRZECZYTAJ LUB POSŁUCHAJ

Nie ma nic bardziej „naszego” niż wyjście do lasu na grzyby. To chwila oddechu od codziennego zgiełku, ale i symboliczne przypomnienie, że czasem warto poszukać czegoś więcej. Gdy przeniesiemy się do polityki – tak lokalnej, jak i krajowej – chaos przypomina przepełniony kosz grzybów.

„Sternicy” coraz częściej zdają się działać tak, jakby za chwilę mieli zrezygnować na skutek społecznego buntu. Jednocześnie ci, którzy marzą o powrocie na szczyty, nie wyciągnęli żadnych wniosków ze swoich błędów. Polska polityka przypomina zamknięty krąg, w którym nikt nie ma pomysłu na konkretne zmiany. Ta patologiczna bitwa między PO a PiS zaczyna wyniszczać nasze miasto i kraj.

Władza wymaga nie tylko popularności, ale i konsekwencji. W kraju, gdzie populizm jest wręcz pożądany, paradoksalnie musi być umiejętnie dawkowany – inaczej polityczny projekt szybko się rozpadnie. A my, obywatele? Jako obserwatorzy tej nieustającej „nawalanki”, coraz częściej mamy ochotę odwrócić się w stronę lasu. Bo w lesie przynajmniej z grubsza wiemy, co znajdziemy pod drzewem. Choć zdarza się trafić na niejadalne znalezisko, łatwiej rozpoznać niepożądany element. W życiu – buta, propaganda i polityczna korupcja często pozwalają na długotrwałe ukrywanie rzeczywistych intencji.

Nasz polityczny pejzaż wygląda, jakby był zarezerwowany dla amatorów pozorów, którzy mieszają, co tylko się da, byle kosz wyglądał pełniej. Zamiast konkretnych działań dostajemy zbiór haseł, niby-jadalnych obietnic, które w zderzeniu z rzeczywistością tracą smak i sens. W polityce, jak w lesie – potrzebne są wiedza i doświadczenie, a nie tylko zapał i ładny profil na Facebooku. Wbrew pozorom, tak jak w lesie, tak i przy urnie wyborczej, to my w końcu zdecydujemy, co jest przydatne, a co do wyrzucenia.

Nasza rzeczywistość bywa szorstka – widać, że udawanie w mediach społecznościowych jest modne, tylko szkoda, że często brak ku temu rzeczywistych podstaw. Rzeczywistość to obywatele, codzienne sprawy, urzędnicy, opłaty, podatki i ciemne ulice.

A my, jak co roku, ruszyliśmy na grzyby. Przynajmniej tam możemy liczyć na coś więcej niż polityczne bajdurzenie.

Kliknij i przeczytaj inne felietony.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Od najstarszego
Od najnowszego Od najlepiej ocenianego
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Teresa
Teresa
1 rok temu

Wojna PiS. Z koalicja trwa

Ilona
Ilona
1 rok temu

Prawda, niby kosz pełen, ale wszystko robaczywe. Smutne

Beata
Beata
1 rok temu

Polityka to bagno

berek
berek
1 rok temu

klamczuchy